hocus-pocus blog

Twój nowy blog

***

Brak komentarzy

Jeszcze tylko trochę.

Smutne, strasznie smutne, że tak zaniedbuje to wspaniałe miejsce z przeszłością.

O matko.

Oddech przyszłości na policzku a może to tylko nadchodząca wiosna?

Jonatha Brooke – Inconsolable

Ech…

Tak to jest jak wpadasz na tysiąc doskonałych pomysłów na początek nowego życia. Zapiszę sobię gdzieś, że po czterech miesiącach człowiek zmienia się sucharka, rodzynkę i regularnie pada na zmęczoną twarz. Cieszę się, że chociaż narzekania, powoli zaczynam się przystosowywać, nie zasypiam już na wykładach, albo w metrze, nie gubię wątku.
Z drugiej strony własne mieszkanie, praca, studia, imprezy, wszystko bez wyjątku ma wyjątkowy smak i zapach, niepowtarzalność. Tęsknotę za starymi śmieciami zastąpiły najróżniejsze zawirowania, lekkie szaleństwo, nie wspominając już tej dziwacznej mgiełki zasnuwającej cały świat – jakbym patrzyła na niego przez matową szybę.

Ech..

Największą przyjemność sprawiają mi książki, czytanie, kserówki, właściwie tonę w nich, ale to nawet przyjemne uczucie. Więcej, więcej, więcej! Tyle przede mną, wreszcie wyjadę, bo wiem, że tym razem nie podkulę ogona pod siebie.

:D

A-Ha „Crying in the rain”

Zupełnie nie mam czasu, pochłania mnie czytanie, czytanie, czytania i jeszcze studiowanie, a chciałabym zrobić i zobaczyć tyle rzeczy. Warszawa już zimuje, ja również – lubię ten zapach chłodu, nadciągającą klarowność, pośród tego słońce, ciepłe, ale odleglejsze od swojego letniego wcielenia.

Robbie Williams ft. Lilly Allen – Bongo Bongo

Staż w KPRM’ie, tak!

Przynajmniej na początek. Nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam to szaleństwo – wykłady, impreza, biblioteka, impreza, trochę snu, impreza, ćwiczenia, impreza, mam wrażenie, że jeszcze jeden dzień, a wpadnę w trans. Zupełnie odwykładm od tego sposobu życia, od ciągłych przebieranek oraz wyjść, znikania na cały dzień w domu. Nagle książka adresowa zapełniła się dziesiątakimi imion i ksywek, ludzie łapią mnie na ulicy, całują, rozmawiają, a ja na wpół skacowana, na wpół roześmiana próbuję połączyć w sensowną całość dzień, miejsce i osobę. Szaleństwo.

Wdech i wydech, tego muszę się znowu nauczyć. Wyciszenia.

Jason Mraz – Conversation with myself; Devandra Banhart – At the hop; Quantic feat. Ohmega Watts – Ticket to know where;

Plum

Brak komentarzy

Coś napiszę. Jak mnie najdzie święty Wen od Natchnienia.

Ruszamy

Brak komentarzy

Jadę zobaczyć kolebkę cywilizacji europejskiej, odetchnąć powietrzem niepolskim, przerazić się zabudową tak gęstą, że przeskoczenia na balkon sąsiada wydawać się będzie poranną rozgrzewką.
W końcu wrócę, żeby rozpocząć kolejną wycieczkę, tym razem na innym metrażu.

A teraz nieco opóźnione, acz wciąż histerycznie radosne: TAK! ZDAŁAM! I to jak. Mówiąc szczerze nie spodziewałam się, aż tak dobrych wyników, co zapewne ma związek z jakimś brakiem ufności we własne zdolności. Na ten świstek wciąż patrzę trochę z niedowierzaniem.

Majara&Robert – Le Prince Bleu D’Arthelius

Już nadchodzą.

Dobrze płatna praca – jest
Cudowna wyprawa w Nieznane – jest
Przyjaciółka z Pomysłem i Znajomościami – jest
Dżentelmen bródką i Znajomościami – jest
Nagi blondyn – jest
Aparat fotograficzny – jest

O pani m. nawet nie myślę, bo wedle starej i mądrej maksymy, co ma być to będzie, a jak będzie, tak sobie z tym poradzimy. Zaczynam odliczać dni do wyjazdu.

Ustad & the Divas – Leja Leja Re, Yeh Kya Hua; Shreya Ghosal – Majja Majja


  • RSS